JAK ŻYCIOWA WIZJA ZMIENIA RZECZYWISTOŚĆ (W ARTYKULE 30-DNIOWY PROJEKT PRACY Z PODŚWIADOMOŚCIĄ!)

Ludzie mają tendencję do utykania w czarnych dziurach. A potem siedzą i buczą, jak im źle. Z perspektywy ciemnej dziury szczęście jest równie odległe, co Andy z perspektywy Tatr. Choćbyś nie wiem, jak się wysilała, z Giewontu Aconcagua nie wypatrzysz. Właśnie dlatego wizjonerów nazywa się wizjonerami, bo potrafią zobaczyć coś, czego jeszcze nie widać.

Wizjonerem nie jest Kowalski, który ogarnia drogę do spożywczaka i codzienne rachunki; nie jest nią Halina, która buczy z koleżankami na pijącego męża i zły świat. Wizjoner to człowiek, który patrzy na tę samą rzeczywistość co ty i widzi w niej zupełnie co innego. W chaosie codzienności odnajduje maleńką ścieżkę na szczyt, a potem zobowiązuje się, by podążać nią bez względu na wszystko.

Jak wizja zmienia rzeczywistość

Trzy lata temu życie upływało mi generalnie na dwóch czynnościach – chodzeniu do pracy i wyczekiwaniu weekendu. Byłam tak znudzona, że po cichu planowałam wielką ucieczkę. Brawurowe zejście ze sceny. Skok na bank zwany życiem.

Wymyśliłam sobie, że uwolnię się od problemów pierwszego świata – porannej kolejki do automatu z kawą i braku najnowszego katalogu Ikea na wycieraczce. Postanowiłam, że zmienię życie i zostanę pisarką.

Mam naturę romantyczną, dlatego na nowe miejsce zamieszkania wybrałam Pireneje.

Pireneje? – Zapytała koleżanka – Wiesz ile kosztuje ogrzewanie domu w górach zimą?
Nie wiem – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

Nawigacja przestała działać w połowie górskich serpentyn. Pamiętam powyginane konary drzew, tarczę księżyca w pełni i jakąś nierealność tamtej nocy. Jeśli kiedykolwiek w życiu miałam wrażenie, że czuwa nade mną anioł stróż, to właśnie wtedy.

Na nocleg zatrzymałam się w przydrożnym zajeździe. Następnego dnia ze zdumieniem odkryłam, że znajduję się w zupełnie innej części Pirenejów, niż planowałam. Zdecydowałam, że skoro już tam jestem, poszukam mieszkania w okolicy.

– Good morning. Can I help you? – Usłyszałam zdanie rodem z rozmówek angielskich.

Mężczyzna stał w drzwiach zajazdu i całą swoją przyjacielskością wzywał do nawiązania z nim kontaktu. Krótko wyjaśniłam czego potrzebuję. Kordialny jegomość widocznie poczuł nagłą chęć niesienia pomocy, bo zadzwonił do znajomych i umówił mnie z nimi na oglądanie domu.

Tego samego popołudnia miałam już swoją chatę w Pirenejach. Dom w sam raz na moją kieszeń i uwaga uwaga, w którym nie musiałam płacić za ogrzewanie!

Gdybym zamiast dać się poprowadzić mojej wizji, zastanawiała się nad wszystkim, co ewentualnie mogło pójść nie tak, pewnie do dziś ustawiałabym się rano w kolejce do automatu po kawę. Z perspektywy biurka nie mogłam bowiem zobaczyć ani Pirenejów ani chaty, która stała się moim schronieniem na kolejne dwa lata. Aby wykonać skok na bank zwany życiem, potrzebowałam wizji, która dodała mi odwagi do sięgania po to, co inni uznali za niemożliwe.

DOM2

OLA7

Tworzenie wizji

Jeśli nie masz życiowej wizji, to nie współpracujesz ze Wszechświatem, Bogiem lub jak inaczej nazwiesz tę wielką siłę. W wyniku braku wizji ludzie latami bezskutecznie zmagają się z rzeczywistością. Ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby tylko zrozumieli, że ich problemy nie mogą być rozwiązane dopóki oni sami nie staną się więksi niż przeciwności losu, które napotykają.

Wizja jest czymś, co pomaga transformować życie i osiągać rzeczy, które inni uznali za niemożliwe. Poniżej znajdziesz krok po kroku instrukcję, jak stworzyć własną wizję. Gotowa na wielką zmianę? To wykonaj poniższe ćwiczenie już dziś!

  1. Wymyśl scenariusz swojego szczęśliwego życia. Jak mógłby on wyglądać? Weź jedną dobrą rzecz, która chciałabyś, żeby wydarzyła się w twoim życiu i zacznij wokół niej snuć opowieść. Jakie inne dobre rzeczy powinny się jeszcze wydarzyć? Jak wyglądałby Twój poranek, z kim przeżywałabyś swoje życie, jak wyglądałaby Twój idealny dzień pracy? Z jakimi ludźmi byś się spotykała? Czym zajmowała? Jakie umiejętności rozwinęła?
  2. Spisz historię, którą wymyśliłaś. Postaraj się, żeby dotyczyła ona takich tematów jak – związki, finanse, rodzina, praca, styl życia i forma spędzania wolnego czasu.
  3. Kiedy będziesz już miała swoją wizję – zapisz ją ręcznie i umieść przy łóżku. Przez następne trzydzieści dni przed zaśnięciem i po obudzeniu przekazuj swoją wizję na głos własnej podświadomości.
  4. Jeśli w trakcie czytania wizji poczujesz jakieś nieprzyjemne emocje, zapragniesz coś zmienić, bo uznasz, że Twoja wizja jednak nie odpowiada temu, kim chcesz się stać lub pragniesz dodać do niej coś nowego, przepisz wizję, zmieniając ją o odpowiednie elementy.
  5. Po naniesieniu zmian zacznij od nowa trzydziestodniowy proces przekazywania wizji swojej podświadomości. Za każdym razem, kiedy poczujesz, że wizję należy zmienić – nanieś zmiany. Dostosowuj ją aż do momentu, kiedy uznasz, że Twoja wizja całkowicie współgra z Twoją wewnętrzną wizją siebie.

pisarka 3

Ten artykuł stanowi część cyklu dotyczącego życia z pasją, w ramach którego będziesz mogła poszerzać wiedzę na temat wyznaczania celów i odkrywania pasji o praktyczne wskazówki pochodzące od najwybitniejszych umysłów naszych czasów.

Co możesz zrobić, żeby być na bieżąco?

Podoba Ci się jak piszę? Zostaw coś po sobie!

▪ Podziel się swoimi przemyśleniami. Twój komentarz pomaga tworzyć to miejsce!
▪ Podziel się postem ze znajomymi, oni też chcą czytać wartościowe teksty w internecie

autor trzeciego zdjęcia Radosław Swoll

Reklamy

8 uwag do wpisu “JAK ŻYCIOWA WIZJA ZMIENIA RZECZYWISTOŚĆ (W ARTYKULE 30-DNIOWY PROJEKT PRACY Z PODŚWIADOMOŚCIĄ!)

  1. Mam na imię Marcin i bardzo podoba mi się to co napisałaś. Od kiedy pamiętam byłem marzycielem i starałem się aby te marzenia się spełniły , Stosowałem różne techniki ( medytacja, afirmacja itp. ) ale nawet jak coś się udało zacząć to po pewnym czasie przychodziły takie zdarzenia (różnego typu) że cofało mnie to do początku. Marzenia dalej są ale już sił zaczyna brakować i wtedy trafiłem na twój artykuł. Dziękuję że go napisałaś .

    Polubienie

    1. Marcinie, jaki miły komentarz. Dziękuję 🙋 Tak sobie myślę, że trzeba będzie pomyśleć nad metodą stwarzania, która nie wymaga tyle wysiłku 😉

      Polubienie

  2. A co, jeżeli życie dało już tak w kość, że nie ma się marzeń? Gdy utknęło się w czarnej dziurze? Gdy brakuje już siły, odwagi, motywacji, żeby w ogóle mieć marzenia, a co dopiero je spełniać?

    Polubienie

    1. poproś o pomoc obojętnie kogo Boga, Wszechświat, Źródło życia, osobę którą straciłaś a była ci bliska, ducha opiekuńczego, podświadomość itp – pomaga.
      Można również pozostać w tym stanie jak Eckhart Tolle i zadawać sobie pytanie „dlaczego i do czego jest mi to potrzebne”. Odpowiedź przyjdzie a wtedy już będziesz wiedziała co robić dalej. Głowa do góry , dasz radę .

      Polubienie

  3. Podoba mi się ta koncepcja, chociaż bije się z myślami, ze może snucie wizji przyszłości zamiast akceptacji „tu i teraz” może być tylko kolejnym powodem do codziennej frustracji. Ale może rzeczywiście kluczem jest to 30dniowe oswajanie się i doskonalenie swojej wizji? Może to przybliży wreszcie do REALIZACJI? Eh, jestem człowiekiem-planem, perfekcjonistka niestety do bólu, przez to również odkladaczem, który właśnie te niedopracowane plany zbyt szybko porzuca. Przez to czasami wolałabym nauczyć się żyć mniej planując, bez listy, bez wizji, bardziej spontanicznie! Ale może to nie do konca tak? Twoja decyzja o przeprowadzce i totalnym życiowym przewrocie również wydawała się na maksa spontaniczna, szalona wręcz! a tu mówisz, ze jednak zaczęło się od bardzo szczegółowej wizji? Czyli jest nadzieja dla tych nudnych, mało spontanicznych perfekcjonistów żyjących z lista w ręku? :))) pozdrawiam ciepło wizjonerkę!

    Polubienie

    1. Wizja jest właśnie tym, co przeważy szalę, co pozwala się uwolnić od perfekcjonizmu i lęku. W artykule opisałam ostatni moment przełamania, kiedy moja wizja była tak ugruntowana, że chodziło już tylko o zrealizowanie zamierzenia. Chodzi o połączenie dwóch rzeczy – systematyczności w kreowaniu wizji i elastyczności, by mogła się ona urzeczywistnić w najlepszy dla nas sposób

      Polubienie

      1. Mam podobnie jak Marcin, i znów jestem w punkcie wyjścia, nie wiem czy wystarczy mi sił, a było już tak blisko…bardzo spodobał mi się Twój wpis Ola, ale … nie wiem w jakim byłaś punkcie wyjścia… czy miałaś dobrą pracę, która pozwoliła Ci zaoszczędzić na realizację marzeń, znałaś dobrze język, miałaś fajną rodzinę, która zawsze dodawała Ci skrzydeł, a nie ciągnęła w dół, partnera, który Cię wspierał… dzieci, za które jesteś odpowiedzialna. Ja tyle lat dawałam radę, że… teraz brakło mi sił, a bardzo chciałabym je odzyskać

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s