3. PROJEKT WDZIĘCZNOŚĆ – JESTEM WDZIĘCZNA ZA MIŁOŚĆ

Kiedyś myślałam, że jest jej za mało, że trzeba o nią zabiegać, wystawać w kolejce. A kiedy się ją złapie należy pędzić co sił w nogach do domu ryglować drzwi i okna i siedzieć po cichu, aby nikt nie wytropił.

Uczono mnie, że miłość można znaleźć zaledwie w kilku miejscach – generalnie wśród swoich, czyli w rodzinie; później już trudniej, może jeszcze w ramionach ukochanego, ale to droga wyboista i niebezpieczna, na co dowodem są refreny romantycznych piosenek.

Tak, w tamtym czasie nie znałam NAJWSPANIALSZEJ TAJEMNICY, o której wiedzą wszyscy szczęśliwi. Nie wiedziałam, że JESTEM MIŁOŚCIĄ, że to ze mnie ona promieniuje i rozprzestrzenia się na ludzi, zwierzęta, rośliny, dom. No po prostu na cały świat.

Kiedy to zrozumiałam przestałam ludzi prosić o miłość. Raczej nie ma sensu prosić o coś, czego już masz całe mnóstwo? Potem z nowo zdobytą wiedzą, że miłość jest we mnie, nauczyłam się nią mądrze zarządzać. Przyjmować kiedy przychodzi, broń boże wymuszać. Ostatecznie przecież już ją mam, więc nie muszę się o nią zabijać.

Dlatego dziś potrafię zrozumieć, kiedy przyjaciółka odmawia spotkania, na które miałam wielką ochotę. Nie ma przecież obowiązku wysłuchiwania mnie i wspierania w każdej sytuacji. Może być tak, że akurat jest zmęczona albo daleko i najzwyczajniej w świecie nie może.

Rozglądam się wokół i patrzę, jakie mam TERAZ możliwości. Co mogę zrobić? W jaki sposób wpuścić więcej miłości do mojego życia? Czasem będzie to spacer po lesie z psem, a innym razem dostrzegę dziewczynę, która ma ochotę lepiej mnie poznać.

Jedno spojrzenie w oczy i już wiem, że znamy się od zawsze. Umawiamy na wyjście do lasu, plotki i nocne siedzenie na tarasie. W ten sposób powiększa się krąg miłości. Nie tracę bowiem przyjaciółki, lecz zyskuję nową.

Tym właśnie jest miłość, łatwo ją odróżnić od innych uczuć, bo w niej poszerzamy się, kwitniemy, mamy coraz więcej, jesteśmy coraz więksi. W miłości wszystko jest łatwe, nie ma w niej ograniczeń, które nakłada ego.

Nie trzeba w niej kręcić romantycznych filmów, ustawiać aktorów, umawiać się na role – „ej, ale obiecaj, że będziesz mnie kochał przez cały film, tak!” Miłości nie rozkazuje w taki sposób. Nie używa przemocy.

Zupełnie nie wie, po co dozować i wydzielać miłość na kartki, skoro ona sama w sobie jest nieskończona.

Jestem wdzięczna za Miłość, której istnienie sobie uświadomiłam, bo przecież ona nie przyszła… Tylko zawsze była!

A Ty? Za co jesteś dziś wdzięczna? Podziel się swoją odpowiedzią w komentarzu i zainspiruj kogoś do tego, by poczuł wdzięczność za to, co ma.

wdzięczna za miłość<img

Jeszcze chwileczkę 🙂

Ten artykuł stanowi część serii Projekt Wdzięczność, w ramach którego rozprawiam się z mentalnością niedostatku.

Co możesz zrobić, żeby być na bieżąco?

  • Dołącz do mojego Fan Page na facebooku, gdzie publikuję dodatkowe zdjęcia i uaktualnienia, których nie znajdziesz na blogu. Znajdziesz tam też ciekawe dyskusje toczące się pod postami.
  • Zostawiając komentarz, zaznacz opcję: powiadom mnie przez email o nowych wpisach. W ten sposób za każdym razem, kiedy na blogu pojawi się nowy post, zostaniesz o tym poinformowana, jako pierwsza!
  • Jeśli spodobał Ci się mój artykuł nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi. Oni też chcą czytać wartościowe artykuły w internecie!
  • Jeśli ominął Cię mój poprzedni artykuł, możesz go przeczytać tutaj: Projekt wdzięczność. Dzień drugi – jestem wdzięczna za wyobraźnię.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “3. PROJEKT WDZIĘCZNOŚĆ – JESTEM WDZIĘCZNA ZA MIŁOŚĆ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s