ZAAKCEPTOWAĆ ŚMIERĆ

Historia nie zna człowieka, który nie dokonałby przejścia na drugą stronę, mimo to na co dzień raczej żyjemy tak, jakby w naszym przypadku natura miała zrobić wyjątek. Większość z nas po cichu liczy, że w teatrze życia okaże się nieśmiertelnym aktorem i wcale nie w sensie przenośnym, ale najlepiej dosłownym.

Sęk w tym, że ludzkie życie tak nie działa, człowiek rodzi się, a potem umiera. Wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Dlatego zamiast czekać, aż śmierć bliskich lub własna wyrwie nas z marzeń o wiecznym bytowaniu na ziemi, warto zawczasu przygotować się do tematu.

Nowy początek

Pierwszą osobą, której odejście wyraźnie odczułam, była moja mama. Miałam wtedy dziesięć lat i w momencie jej przejścia brakowało mi zarówno wiedzy, jak i umiejętności niezbędnych do konstruktywnego poradzenia sobie z nową sytuacją.

Widziałam ubranych na czarno, płaczących ludzi i byłam przekonana, że wszystko się skończyło. Informacje, które otrzymywałam z zewnątrz, pozostawały w sprzeczności z tym, co czułam w sobie.

Moje wewnętrzne przekonanie podpowiadało, że to nie koniec, że osoba, którą wszyscy opłakują jest teraz dużo szczęśliwsza, niż kiedy była z nami. Jednak owe wewnętrzne wrażenia musiały w końcu ustąpić pod naporem smutnych min żałobników.

Późniejsze czytanie „Wędrówki dusz” Michaela Newtona i rozmowy z przyjaciółmi, którzy również stracili bliskich, a którym owi bliscy pomagali, będąc już po drugiej stronie, potwierdziły moje podejrzenia, że śmierć nie jest końcem, lecz nowym początkiem.

Jeszcze bardziej przekonały mnie spotkania z ludźmi, którzy już byli w objęciach białego światła i nie chcieli z niego wracać do swojego ludzkiego wcielenia, bo to co odczuwali po drugiej stronie, było nieskończenie piękniejsze niż ich ziemski los.

Wtedy zrozumiałam, że Ci, którzy dokonują przejścia, wcale nas nie opuszczają, lecz transformują w nową dużo doskonalszą formę, z której mogą nam lepiej doradzać, uczyć i pomagać niż wtedy, gdy też byli ograniczeni ciałem i lokalną wizją wydarzeń odnoszącą się tylko do tego, co materialne.

Od czasu niedawnej śmierci mojego taty nieustannie mam poczucie jego obecności, rozpoznaję znaki i czuję opiekę, którą mnie otacza. Pisząc dla Was te słowa, wiem, że też jest przy mnie, bardzo dumny ze swojej córki.

Dyktuje do ucha słowa otuchy, bym rozsiewała je po świecie, żeby Ci, którzy dziś cierpią po stracie najbliższych, nie zamykali się w bólu, a otwierali na nowe możliwości.

Przejście taty na drugą stronę pozwoliło mi ugruntować przekonania dotyczące śmierci i głębiej zaakceptować ją jako nieodłączną część życia. Dziś nie mam już dziesięciu lat, żebym zamknęła się w bólu. Dlatego mogę przeżyć ten czas świadomie – otworzyć błękitne drzwi zrozumienia i spojrzeć na śmierć, jak na to, czym jest. Jak na nowy początek.

Na koniec mam dla Was bajkę, bo nic tak jak bajki nie pomaga zbliżyć się do prawdy.

anioł

Bajka o płaczącej dziewczynce

Pewna dziewczynka bardzo płakała po śmierci taty. Zupełnie nie mogła się pogodzić z tym, że już go nie zobaczy. Wprawdzie ksiądz w kościele powtarzał, że dusza nie umiera wraz z ciałem, a rodzice zapewniali, że ona sama po śmierci wróci do Boga. Mimo to nie potrafiła powstrzymać łez, bo jedną rzeczą jest o czymś wiedzieć, a inną według tego żyć.

Ile się jej tato namęczył, próbując ją pocieszyć. Podsuwając jej obrazy we śnie i podpowiadając miłe słowa w piosenkach. Cóż z tego, gdy dziewczynka pozostawał ślepa i głucha na wszystkie te znaki. Nic tylko płakała. Była mała, niewiele wiedziała.

Aż pewnego dnia nad potokiem spotkała staruszkę.

– Czemu płaczesz? – Zapytała kobiecina.

– Umarł mi tata i już go nigdy nie zobaczę.

Staruszka spojrzała na nią uważnie, a następnie kazała pójść ze sobą. Najpierw zaprowadziła dziewczynkę nad małe oczko wodne, gdzie nakazała pochylić się nad taflą.

– Co widzisz?

– Moje odbicie – odpowiedziała dziewczynka

– Co jeszcze?

– Nie wiem – mała wzruszyła ramionami i miała już zamiar odejść, ale stara mocno chwyciła ją za ramię.

– Czy widzisz w swojej twarzy jakieś podobieństwo do taty?

Dziewczynka jeszcze raz przyjrzała się odbiciu i pokiwała głową.

– Mam tak jak on sklepione czoło i podobny kształt nosa i brwi.

– Dobrze – odpowiedziała staruszka i zaprowadziła dziewczynkę na łąkę, gdzie kazała jej biegać. Dziewczynka nie wiedziała, na co może się przydać takie bieganie, ale wolała więcej nie oponować. Biegając, pomyślała, że musi strasznie głupio wyglądać i roześmiała się serdecznie.

– Dobrze – powiedziała stara i zabrała dziewczynkę do szkoły. Kiedy weszły do sali, w której odbywała się lekcja, nikt nie zwrócił na nie uwagi. Bardzo to zdziwiło dziewczynkę, ale wolała o nic nie pytać, staruszka była poważna, poza tym może znowu ścisnęłaby ją tak mocno za ramię.

W klasie recytowano sonet, którego dziewczynkę nauczył jej tata. Stojąca przy tablicy uczennica dukała słowa wiersza, ciągle się myląc. Dziewczynka podeszła do niej i zaczęła szeptać do ucha słowa sonetu. Uczennica rozpogodziła się i już bez trudu dotarła do końca wiersza.

– Dobrze – powiedziała staruszka.

Kiedy stanęły znów nad brzegiem rzeki, dziewczynka czuła się dużo lepiej. Ostatecznie pobiegała sobie, poprzeglądała się w tafli jeziora i wyrecytowała swój ulubiony sonet. Prócz mocnego ściśnięcia za ramię, czas spędzony ze staruszką okazał się bardzo przyjemny.

– Dobrze – powiedziała staruszka patrząc na jej uśmiech – teraz już wiesz tyle, ile potrzebujesz.

Dziewczynka nie czuła, żeby jakoś dużo więcej wiedziała, swoimi wątpliwościami podzieliła się natychmiast ze starą, która wyjaśniła.

– Kiedy przeglądałaś się w tafli Twój tata był przy Tobie rozpoznałaś go w swojej twarzy, gdy biegałaś po łące, sama nie wiedząc czemu, zaczęłaś się śmiać i w tym uśmiechu był Twój tata, gdy poszłyśmy do szkoły zaczęłaś recytować sonet, którego Cię nauczył i w ten sposób on mógł znów przy Tobie być, nawet gdy ścisnęłam Cię mocno za ramię, był w tym uścisku. Twój tata też cię tak ściskał, kiedy źle postąpiłaś.

W tym momencie dziewczynka zrozumiała to, czego nie potrafił jej wytłumaczyć ksiądz w kościele, ani rodzice. Zrozumiała, że tata będzie już zawsze przy niej, że jego dusza odnajdzie ją w najdalszym zakątku ziemii i zawsze przyjdzie z pomocą. Rozejrzała się, żeby podziękować staruszcze, ale nikogo przy niej nie było.

***

Jeśli zainteresował Cię temat odchodzenia, mam dla Ciebie propozycję ciekawych rozważań Allana Wattsa. Ten brytyjski myśliciel, filozof, pisarz i religioznawca przedstawia piękną teorię dotyczącą śmierci. Słuchanie jego słów było jest i będzie dla mnie wielką przyjemnością. Mam nadzieję, że sprawi radość i Tobie!

Na You Tubie jest też polska wersja tego wykładu niestety z gorszymi zdjęciami i psującym efekt głosem lektora, jednak dla tych, którzy nie znają angielskiego, może być pomocna. Link do polskiej wersji znajdziecie tutaj.

Jeszcze chwileczkę 🙂

Włożyłam dużo pracy i serca w przygotowanie dla Ciebie tego posta. Teraz Ty możesz dorzucić swoją cegiełkę.

W jaki sposób?

  • Zostaw komentarz – Twoja opinia pomaga tworzyć to miejsce
  • Polub mój fanpage na FB, dzięki temu będziesz miał bezpośredni dostęp do konkursów, zdjęć i tekstów, których nie publikuję na blogu
  • Zapisz się do listy mailingowej, a wtedy w Twojej skrzynce pojawi się informacja o nowym poście
  • Podziel się postem ze znajomymi, oni też chcą czytać wartościowe teksty w internecie


 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “ZAAKCEPTOWAĆ ŚMIERĆ

  1. …wpis, ktory dodaje otuchy…po smierci brata wciaz wysylam mu milosc, gdziekolwiek teraz jest, moim pragnieniem jest zeby byl otoczony miloscia i zeby znalazl droge do siebie, do swego serca, zeby wiedzial ze nie jest sam, ze Bog, ktory jest miloscia jest zawsze przy nim…dziekuje za wpis i filmik…teoria Alana Wattsa bardzo ciekawa 🙂 pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s